Drzewko posadzone przez Krzysztofa Krawczyka w ogrodzie w Grotnikach zdążyło przez pięć lat porządnie urosnąć. Ewa Krawczyk podlewa je i mówi do niego głośno - jakby mąż stał obok.

Pięć lat. Tyle minęło od śmierci Krzysztofa Krawczyka - i tyle czasu Ewa Krawczyk spędza, rozmawiając z mężem tak, jakby nigdy nie odszedł. Nie metaforycznie. Dosłownie.

Przy okazji Polsat Hit Festiwalu w Sopocie, gdzie hołd artyście oddali m.in. Edyta Górniak, Kayah, Andrzej Piaseczny i Ania Dąbrowska, Ewa Krawczyk udzieliła wywiadu Telemagazynowi. I powiedziała wprost, gdzie najsilniej czuje obecność męża.

"On cały czas jest ze mną. Zasiał drzewko, które jest już dużych rozmiarów, więc jak podlewam, czy tam podchodzę, liście odłamuję, to mówię: popatrz Krzysiu, jak to drzewko pięknie urosło, a ty na pewno patrzysz i widzisz, że dbam o nie" - wyznała w rozmowie z Telemagazynem.

Cztery śluby i miłość, która nie zna daty końcowej

Ewa i Krzysztof Krawczykowie wzięli ślub czterokrotnie. Zaczęło się w 1983 roku w New Jersey - tam poznali się przy polonijnym kościele w Chicago, gdzie Ewa podobno dosłownie uratowała Krzysztofa przed życiowym zatraceniem. Po powrocie do Polski powtórzyli ceremonię cywilną w Szklarskiej Porębie - między jednym a drugim koncertem, w scenicznych strojach. Ślub kościelny czekał na wyrok sądu metropolitalnego w sprawie poprzedniego małżeństwa Krawczyka. Odbył się w 1987 roku w kościele św. Barbary w Warszawie, a wesele na 158 gości zorganizowano w Hotelu Europejskim.

W 2002 roku para się rozwiodła - tylko po to, by kilka lat później stanąć przed urzędnikiem stanu cywilnego w Parzęczewie i powiedzieć sobie "tak" po raz czwarty. Przysięgę odnawiali jeszcze dwukrotnie - na Jasnej Górze i w swoim domu w Grotnikach.

Krzysztof Krawczyk zmarł 5 kwietnia 2021 roku. Ewa w rozmowie z "Faktem" powiedziała potem: "Krzysia już nie ma, ale nadal go kocham i mam w sercu. Śmierć nas jednak nie rozłączyła. On zawsze już ze mną będzie".

Pięć lat, a żałoba nie ma końca

Ewa Krawczyk nie ukrywa, że po śmierci męża długo nie potrafiła się pozbierać. Mówi o tym otwarcie i bez wstydu. Dla wielu kobiet, które straciły partnera po kilkudziesięciu latach wspólnego życia, jej słowa brzmią znajomo.

Ogród w Grotnikach, dom, drzewko - to nie jest dekoracja. To jest sposób na przeżycie każdego dnia.

Czy miłość, która przetrwała cztery śluby, kryzysy i powroty, może naprawdę nie mieć końca? Ewa Krawczyk zdaje się nie mieć co do tego żadnych wątpliwości.