Caleb Flynn, 40-letni pastor z Ohio, który kiedyś śpiewał na scenie 'American Idola', skazany za morderstwo żony. Kilka godzin przed jej śmiercią wysłał do kochانki wiadomość, która stała się dowodem - 'Wybieram cię. Jestem wolny. Działania przyjdą jutro'.
Uczestnik talent show na ławie oskarżonych
Caleb Flynn pojawił się w 12. sezonie "American Idola" w 2013 roku jako obiecujący wokalista. Dziś wszyscy pamiętają go z zupełnie innych powodów - jako mężczyznę skazanego za zabójstwo własnej żony Ashley. Ława przysięgłych potrzebowała zaledwie dwie godziny, by uznać go za winnego.
Ashley Flynn znaleziono martwą 16 lutego w łóżku ich domu w Tipp City. Została postrzelona. Flynn początkowo twierdził, że do domu wtargnął nieznany napastnik. Prokuratura jednak szybko zdesmontowała tę wersję - miejsce zdarzenia wyglądało na celowo upozorowane włamanie.
Kochanka, SMS-y i "plan działań"
Śledczy odkryli romans pastora z 20-letnią wówczas Alleighą Botner. Para poznała się w środowisku kościelnym, a ich relacja trwała niemal dwa lata. To właśnie w tej znajomości leży klucz do sprawy.
Prokuratura przeanalizowała ponad 100 tysięcy wiadomości tekstowych wysyłanych między kochankami. Według oskarżycieli SMS-y zawierały nie tylko rozmowy o romansie, ale też konkretne dyskusje o Ashley i sposobach "pozbycia się jej". Szczególnie drażliwa okazała się wiadomość wysłana przez Flynna kilka godzin przed śmiercią żony:
"Wybieram cię. Jestem wolny. Działania przyjdą jutro, 16 lutego, dnia, którego nigdy nie zapomnę" - czytamy w cytowanej korespondencji.
Obrona Flynna argumentowała, że sama treść SMS-ów nie może być traktowana jako bezpośredni dowód zabójstwa. Ława przysięgłych myślała inaczej.
Wyrok i co dalej
Proces zakończył się 29 września. Flynn został uznany za winnego zarówno zabójstwa, jak i manipulowania dowodami. Po ogłoszeniu wyroku pastor rozpłakał się, pokręcił głową i mamrotał coś pod nosem.
Grozi mu dożywotnie pozbawienie wolności bez możliwości ubiegania się o zwolnienie warunkowe. Wymiar kary ma zostać ogłoszony 5 października. Jego obrońca Patrick Mulligan zapowiedział już apelację - decyzja zostanie kwestionowana w Sądzie Apelacyjnym.
Historia uczestnika talent show, który miał przed sobą karierę, a skończył na ławie oskarżonych, wstrząsnęła całym środowiskiem. To kolejny dowód na to, że nawet sława z telewizji nie chroni przed konsekwencjami własnych wyborów.









