Anita Lipnicka postawiła na wszystko albo nic: wychowała córkę bez zakazów, kar i granic. Otoczenie było pewne, że to się skończy katastrofą - zamiast tego Pola wyrósł na dorosłą, odpowiedzialną kobietę studiującą biznes w Amsterdamie. Artystka właśnie świętuje 20-lecie macierzyństwa i 30-lecie albumu 'Wszystko się może zdarzyć'.

# Anita Lipnicka: mama, która dała córce wolność

Kiedy Anita Lipnicka w 2006 roku urodziła Polę, nikt nie dałby jej szans na tak niekonwencjonalne podejście do wychowania. Ojciec dziewczynki, walijski muzyk John Porter, i polska wokalistka tworzyli związek międzynarodowy - różne kraje, języki, kultury. Sceptycyzm otoczenia był nie do przełknięcia.

Żyliśmy zbyt blisko siebie

Lipnicka i Porter rozstali się po 12 latach wspólnego życia. Jak sama wspominała w rozmowie z "Vivą", rozstanie nie było niczyją winą - po prostu zbyt intensywnie przenikały się ich kariera i prywatność. "Nie było w tym niczyjej winy, po prostu żyliśmy zbyt blisko siebie" - wyznała piosenkarka.

Ale przed tym rozstaniem artystka przez dekadę testowała metodę wychowania, którą uznawała za słuszną: pełną zaufania i bez przymusu. Rodzina i przyjaciele byli w szoku. "Łapali się za głowy, patrząc, jak wychowuję Polę, dziwili się, że nie stawiam jej granic, pozwalam na wszystko" - wspominała Lipnicka. Krytycy byli pewni, że córka stanie się rozpuszczoną, bezrespektową nastolatką.

Intuicja zamiast kar

Lipnicka działała jednak na intuicji. Wierzyła, że dziewczyna sama nauczy się rozróżniać dobro od zła, ucząc się na własnych błędach. "Intuicyjnie wierzyłam, że ona sama zorientuje się, co jest dla niej złe i co dobre" - wyjaśniała w "Vivie".

Na razie wszystko wskazuje na to, że artystka miała rację. Sama Pola Porter przyznała, że ten model wychowania przyniósł spektakularne rezultaty. "Nasza relacja opiera się na obustronnym zaufaniu. Mama zawsze dawała mi przestrzeń do bycia sobą, do popełniania błędów. Nigdy nie dawała mi żadnych kar ani zakazów. Najgorsze było dla mnie poczucie, że ją zawiodłam albo sprawiłam jej smutek" - wyznała córka Lipnickiej.

Mama nie jest przyjaciółką

Chociaż relacja między matką a córką budzi zachwyt, obie są jasne co do hierarchii. Lipnicka stanowczo podkreśliła, że nie chce być przyjaciółką swojej córki. "Oj, nie wydaje mi się, żeby to był dobry pomysł, aby matka i córka były przyjaciółkami. Role tutaj są wyraźnie określone: ona jest wodą, ja jestem skałą" - stwierdziła w wywiadzie.

Artystka dodała, że chce być dla Poli wsparciem, a nie obciążeniem. "Jest we mnie jednak jakieś atawistyczne pragnienie pokazywania jej siły. Chodzi o to, żeby Pola nie musiała się o mnie martwić. Nie chcę jej sobą w żaden sposób obciążać" - wyjaśniła.

Teraz, gdy Pola studiuje biznes i administrację w Amsterdamie, Lipnicka świętuje dwa jubileusze: 30-lecie albumu "Wszystko się może zdarzyć" i 20-lecie macierzyństwa. Czy ten niekonwencjonalny model wychowania będzie wzorem dla innych matek? Fani zastanawiają się, czy Lipnicka nie powinna napisać poradnika.